Subiektywny dziennik jachtowy z rejsu dookoła Peloponezu  wykonanego w dniach 4 września – 17 września 2010

ze skromnym uczestnictwem Waldemara Ufnalskiego

Mały wstęp

Relaksując się z Ewą na znanej wszystkim Wyspie Krowiej, w dniu 21 sierpnia załapaliśmy się zupełnie przypadkowo na urodziny Marioli z Jachtklubu Polskiego, w trakcie których zaproponowano nam udział w rejsie po wodach greckich . Ponieważ Ewa nie chciała przeginać w pracy z urlopem, zostałem wydelegowany sam – hej wesołe jest życie emeryta. Kapitan Zbyszek, skądinąd mąż Marioli, wyznaczył mi funkcję kulturalno – oświatowego oraz „dziennikarza”. Przygotowałem się jak mogłem z historii Grecji i zabytków na zamierzonej trasie i w trakcie rejsu wygłaszałem odpowiednie „wykłady” – ponieważ w trakcie ich wygłaszania nie zostałem wyrzucony za burtę uważam, że były one strawne. Funkcja „dziennikarza” polegała na prowadzeniu „subiektywnego dziennika jachtowego” – oto on.

Subiektywny dziennik jachtowy.

  • 3.09. (Ateny) Część załogi (Urszula, Bożena, Krzysztof, Piotr i Waldemar) dociera różnymi drogami do hotelu Achillon w Atenach (bliziutko do metra na Placu Omonia). Jest ciepło; śródmieście Aten jest mało ciekawe, dosyć brudne, zatłoczone i hałaśliwe. Po spotkaniu – mały „wieczorek rozpoznawczy”.
  • 4.09. (Ateny – Marina Alimos) Około 10:00 jedziemy metrem + tramwajem do Mariny Alimos (Kalamaki) i zagnieżdżamy się w GM Yachts; czrterowany jacht „Be Happy (Gib Sea 43) jest sprzątany; my leniwie siedzimy w cieniu. Czekamy na przylot Zbyszka i Marioli; w międzyczasie robimy zakupy w pobliskim markecie. Około 17:00 do mariny docierają Mariola i Zbyszek; odbiór jachtu bez problemów; zagnieżdżamy się na jachcie. Wieczorem jemy kolację „U Wasilisa” – niedaleko i ceny umiarkowane. W Marinie Alimos byłem w roku 2002 startując (z Ewą) na Cyklady; od tego czasu marina uległa „lekutkiej” dewastacji – sanitariaty w stanie kompletnego rozpadu: brudno, brak ciepłej wody a nawet oświetlenia (!).
  • 5.09. (Ateny – Korynt). Słoneczny, ciepły poranek; po śniadanku rzucamy cumy około 10;00 i wychodzimy na Zatokę Sarońską; wieje 3B z NW. Po wyjściu z portu wiatr się wydmuchał – pozostały słabiutkie podmuchy  - pomagamy silnikiem. 12:30 mijamy południowy cypel Salaminy – odbywa się „wykład” na temat bitwy pod Salaminą (480 p.n.e) oraz ówczesnych sposobów prowadzenia bitew morskich. Prelegentowi udało się nie uśpić słuchaczy. Dalej idziemy na dieselżaglach  i około 16:00 cumujemy na wejściu do Kanału Korynckiego. Kapitan uiszcza „słoną” opłatę (około 170 euro; to najdroższy kanał na świecie w przeliczeniu na jedną milę długości) i 1635 wchodzimy do kanału. Kanał robi wrażenie; pionowe ściany wykute w skale i wąski pasek wody. Obowiązuje ruch  jednokierunkowy; my otwieramy peleton (za nami podąża mała motorówka i statek wycieczkowy). Po wyjściu z kanału na Zatokę Koryncką pogoda szybko się psuje – nad Koryntem rozbudowuje się chmura burzowa; jedziemy co mocy w garach do portu w Koryncie. W porcie czwórka cwaniaczków (Tunezyjczyków) wymusza haracz 20 euro „za pomoc w cumowaniu”. Wieczorem zaczyna lać; kolację jemy „w podgrupach” w pobliskiej tawernie z powodu braku zaufania do cwaniaczków. Na pokładzie gościmy żeglarza angielskiego (urodzony w Szwecji i trzymający jacht w Turcji) oraz bezdomnego pieska portowego – wszyscy mają miękkie serca.
  • 6.09. (Korynt – Mesolongion). Rano pochmurno i siąpi deszczyk; 07:30 wychodzimy z Koryntu. Wieje 2B z NW do W; idziemy na dieselżaglach i jemy śniadanko „w biegu”. Dalej praktycznie brak wiatru; mglisto i chwilowe mżawki; idziemy na silniku. Kulturalno – oświatowy wygłasza o 11:30 wykład na temat mostu Rion – Antirion. Jest to most wantowy postawiony na niezwykle trudnym terenie sejsmicznym (granica dwóch płyt tektonicznych – „rozchodzących się” 8 mm rocznie). O 12:35 Mariola namierza delfiny – ogólna radość i sesja foto. 13:00 stawiamy żagle pomagając silnikowi (0,3 – 0,4 knota więcej). 17:50 przechodzimy pod północnym przęsłem mostu – z bliska robi on imponujące wrażenie. Wieczorem zaczyna wiać 4 – 5B z E – świetna żegluga. Po ciemku około 21:00  wchodzimy do Mesolongion – 3 mile, wybagrowanego w słonych mokradłach, kanału wejściowego do laguny. Cumujemy do betonowego pływającego pirsu nie mającego połączenia z lądem. Zbyszek, Krzysztof i Mariola wykonują nocny desant pontonem – w porcie totalna afera z powodu wywrócenia się trzech jachtów stojących na nadbrzeżu. Mesolongion to „święte miasto” miłośników Byrona – poeta zmarł tu 19 kwietnia 1824 roku uczestnicząc w powstaniu Greków przeciwko Turkom, które doprowadziło w konsekwencji do odzyskania przez Grecję państwowości.
  • 7.09. (Mesdolongion – Ormos ay Nikolaos na Zakinthos). 07;30 odchodzimy od pirsu; śniadanko w biegu. Niebo bez chmurek i słaby wiaterek z W; tradycyjnie „dieselżeglowanie”. Około 15:00 dostajemy wiatr 4B z W; idziemy na wiatr w kierunku wyspy Zakinthos i około 16:00 wchodzimy do przystani w Ormos ay Nikolaos – urocze miejsce; pozostali członkowie załogi byli tu trzy lata temu. Ogólne powitania z właścicielami „rodzinnego portu” i pokazywanie zdjęć z przed trzech lat. Panie jadą na zakupy do miasta Zakinthos wiezione przez współwłaścicielkę; ja zakładam płetwy i wyprawiam się na dłuższą hydrowycieczkę. Port i okolica są niezwykle sympatyczne; kolacja w tawernie.
  • 8.09. (Ormos ay Nikolaos – Katakolon). Słoneczny poranek; wizyta „kawowa” w tawernie w podgrupach; ja wykonuję kolejną hydrowycieczkę. Około 10:00 wychodzimy w kierunku Katakolon na Peloponezie – zamierzamy zwiedzićOlimpię;  wiatr słabiutki z NW; „dieselżagle” tradycyjnie w robocie. „Wykład” o historii Igrzysk Olimpijskich. Po południu rozwiewa się do 3 – 4B z NW – nareszcie żeglujemy. Około 17:00 wchodzimy do portu w Katakolon; Olimpia znajduje się około 40 km stąd. W porcie cumuje ogromny włoski wycieczkowiec (3500 turystów); odchodzi o 18:00 i wszystko pustoszeje – sklepiki się zamykają. Pożyczamy samochód na 8 osób (60 euro); spacery i kolacja w tawernie.
  • 9.09. (Katakolon – Pilos). Około 0815 wyjeżdżamy do Olimpii (40 km) i dosyć dokładnie zwiedzamy stanowisko archeologiczne oraz muzeum (patrz galeria foto); zajmuje to 3,5 godziny. Wszystko (zabudowa terenu, organizacja igrzysk i sposób ich przeprowadzania) budzi podziw dla starożytnych Greków. W drodze powrotnej robimy zakupy w Pirgos. Około 13:00 wracamy na jacht i wychodzimy z portu. Słonecznie; wieje 3 – 5 z NW; pędzimy jak na skrzydełkach połówką 7 – 8 knotów. Około 18:00 wiatr się skończył i została martwa fala; jedziemy na silniku miotani falami z baksztagu. Około 22:00 wchodzimy do portu jachtowego w Pilos (Zatoka Navarino); stajemy alongside do falochronu bez prądu i wody. Na kolację bakłażany i papryka faszerowana budzą niekłamany zachwyt męskiej części załogi.
  • 10.09. (Pilos – Koroni).  Nieco zaspany poranek po bardzo „krótkiej nocy”. Wychodzimy z zatoki Navarino – w porannym słońcu twierdzę turecką broniącą wejścia do Zatoki (laguny) Navarino; z locji czytamy opis słynnej bitwy – ostatniej wielkiej bitwy morskiej żaglowców (6 lipca 1827 roku flota interwencyjna złożona z 26 okrętów brytyjskich, francuskich i rosyjskich kompletnie rozbiła zakotwiczoną w zatoce flotę turecką liczącą 89 okrętów i dwukrotnie większą liczbę dział. Bitwa ta w znacznym stopniu przyczyniła się do odzyskania przez Grecję niepodległości.). Wieje 2 – 4B z NW; płyniemy spokojnie wzdłuż brzegów Peloponezu; po drodze oglądamy pozostałości tureckiej twierdzy strzegącej cieśniny Methoni; stajemy na kotwicy na obiad i kąpiółkę.  Około 1700 wchodzimy do portu Koroni; przy nadbrzeżu jest za płytko – stajemy na kotwicy i podajemy długie cumy na brzeg. Desant pontonem na kolację w tawernie. Po powrocie przestawiamy jacht na głębszą wodę na kotwicę; noc mija spokojnie.
  • 11.09. (Koroni – Zatoka Porto Kayo). O godzinie 06:30 odchodzimy z kotwicy; tradycyjny już brak wiatru – idziemy na silniku i oglądamy śliczny wschód słońca nad Przylądkiem Mani. Około 10:00, zgodnie z prognozą, pogoda się psuje; z NW idzie solidna burza z piorunami. O godzinie 12:30 mijamy Przylądek Matapan (Tenaro) – najbardziej południowy skrawek Grecji kontynentalnej. Około 14:00 wchodzimy do uroczej zatoki Porto Kayio po wschodniej stronie przylądka Matapan; kotwiczymy 100 m od brzegu. Kilka domów i tawerna; desanty w podgrupach i kąpiółka. Po obiedzie część załogi udaje się na wycieczkę pieszą; ja tradycyjnie zwiedzam zatokę w ramach 2 godzinnego hydrospaceru – woda jest ciepła a skaliste brzegi interesujące od strony wody. W nocy kilka mocnych podmuchów wiatru opadowego.
  • 12.09. (Zatoka Porto Kayo – Monemvassia). Słoneczny, niemal bezwietrzny poranek; około 07:00 wychodzimy z zatoki i jak zwykle wspomagani silnikiem idziemy w kierunku Przylądka Maleas. Po drodze w cieśninie Elafonsyjskiej obserwujemy wiele statków – to droga do lub z Pireusu. Około 15:30 okrążamy przylądek Maleas na którym znajduje się pustelnia (zabudowania + kościół) – nie potrafimy wypatrzeć drogi a nawet ścieżki prowadzącej do pustelni. Około 18:30 stajemy w Monemvassi – Gibraltarze wschodu; spacer po mieście; kolacja w tawernie i zakupy.
  • 13.09. (Monemvassia – Leonidion). Rankiem  pogoda byle jaka – pochmurno plus wiatr z N. Po śniadaniu rozpogadza się; w porcie obserwujemy żółwia żerującego na odpadkach wyrzucanych z sieci przez rybaka – całkiem duży. Idziemy zwiedzać  historyczną Monemvassię – miasteczko robi wrażenie (patrz fotki). Mrożone piwko kończy program turystyczny. Wracamy do portu i około 14:00 wychodzimy na morze; słaby wiatr z N – tradycyjnie przerabiamy wariant motorowodny. Około 19:00 wchodzimy do portu Leonidion cumując „na lekki wcisk”.
  • 14.09. (Leonidion – Porto Kheli). Rano siąpi deszczyk; potem się lekko rozpogadza. Ustawiamy się w długiej kolejce po wodę (jeden kran pod kontrolą „hydromistrzyni”); około 10:00 wychodzimy wreszcie z portu. Robi się słonecznie i tradycyjnie bezwietrznie – idziemy na silniku przez Zatokę Argolidzką w kierunku wyspy Spetses; kąpiółka i obiad na kotwicy w zatoczce na tej wyspie. Po obiedzie idziemy na genui (!!!!) do Porto Kheli i około 17:00 cumujemy do nadbrzeża; wyprawa zakupowa.
  • 15.09. (Porto Kheli – Poros). Długi poranek zakupowy. Około 11:00 wychodzimy z Porto Kheli. Słonecznie; wiatr z N do NE początkowo słaby tężeje do 4B; nareszcie trochę żeglowania. W cieśninie między wyspą Spetsai i Peloponezem mamy połówkę; między Hydrą a Dhokos halsujemy pomagając silnikiem. Około 16:00 stajemy na kotwicy za wysepką – skałką Soupia na obiad i kąpiółkę; na pokładzie gościmy Niemca, który przypłynął wpław z brzegu. Około 2000 wchodzimy do Poros; ruchliwe nadbrzeże pełne tawern i sklepów.
  • 16.09. (Poros – Vathi). Około 10:30 żegnamy Poros; piękny widok miasta z laguny wzbogacony wspomnieniami kapitana z przed laty. Halsujemy przez Zatokę Methonon pod 4B z NW; słonecznie. Opływamy Przylądek Methana; nieudane próby kotwiczenia w kolejnych zatoczkach (hodowle ryb) w celu kąpiółki. W końcu około 16:30 wchodzimy do maleńkiego uroczego porciku Vathi. 300 m od portu jest plaża z prysznicem; wreszcie kąpiółka. Kolorowy zachód słońca za górami na Peloponezie.
  • 17.09. (Vathi – Ateny). To niestety już ostatni dzień rejsu. Około 10:00 wychodzimy z portu; próby żeglowania bajdewindem. Po godzinie wiatr się kończy i wracamy do wariantu „motorówka z masztem”. 11:30 kapitan zaczyna być głodny i domaga się nakarmienia; 12:00 zjadamy resztę zapasów; w oczy zagląda nam głód – wierny towarzysz marynarzy. Pozostało tylko parę ciasteczek (ohyda) a o 13:20 skończył się dżem (horror). Wiatr jak zwykle wydmuchał się po południu – upał. 1800 wchodzimy do Mariny Alimos. Właściciel czeka na nadbrzeżu; nurek sprawdza stan kadłuba (OK); tankujemy. Kolacja pożegnalna  „U Wasilisa”.
  • 18.09. (Ateny). Po zdaniu jachtu jedziemy z gratami do hotelu w pobliżu placu Omonia. Zostawiamy graty i włóczymy się w podgrupach po mieście. Wieczorem Mariola, Zbyszek i Waldemar ewakuują się metrem na lotnisko i w nocy odlatują do Warszawy z przesiadką w Pradze. Pozostała czwórka wraca następnego dnia przez Wiedeń na Śląsk. Fajnie było – szkoda, że się skończyło.

Do „dziennika” została załączona „duża galeria” podpisanych fotek – starałem się ze wszystkich sił aby była interesująca i zachęcająca do obejrzenia oryginału;  aby ją obejrzeć w całości w lepszej rozdzielczosci należy „ kliknąć” poniższy link (galeria jest dostępna na platformie Google – link - GRECJA_2010_POKAZ)


Aby zobaczyć zdjęcia zapraszamy do działu ZDJĘCIA - ZDJĘCIA 2010-2010-Rejs dookoła Peloponezu


 

Poniżej przedstawiamy zdjęcia z wystąpienia prelegenta.

 

      

     

      

 

 

     


PŁYWAJ Z GŁOWĄ !!!

Zwracaj uwagę na maleńkie łodzie wędkarskie ich burty bywają bardzo niskie, przepływając w pobliżu portu nie rób fali.

Migawki

Opłaty za korzystanie z dróg wodnych i za śluzowania w 2012 roku

Informujemy, że w sezonie nawigacyjnym 2012 obowiązują nowe stawki opłat za śluzowanie oraz za korzystanie z dróg wodnych. Więcej…